elven-world blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 2.2005

Oto słowa mojej ulubionej piosenki, May It Be Enyi

May it be an evening star
Shines down upon you
May it be when darkness falls
Your heart will be true
You walk a lonely road
Oh! How far you are from home

Mornie utúlië (darkness has come)
Believe and you will find your way
Mornie alantië (darkness has fallen)
A promise lives within you now

May it be the shadows call
Will fly away
May it be you journey on
To light the day
When the night is overcome
You may rise to find the sun

Mornie utúlië (darkness has come)
Believe and you will find your way
Mornie alantië (darkness has fallen)
A promise lives within you now

A promise lives within you now

Żegnam was teraz na 5 dni – jutro wyjeżdżam z tatą i bratem do Karpacza. Niestety. Wracam w czwartek wieczorem.
A teraz proszę o uwagę wszystkie osoby z chóru DDD odwiedzające tego bloga: powstało forum naszego chórku (TUTAJ) więc wchodzić i rejestrować się, ale już! ;D
Pozdrawiam wszystkich czytających (a tym bardziej komentujących;) ) moje notki. Namarie!

A więc dodaję nową notkę… Naprawdę nie wiem, oczym pisać, po prostu nie mam o czym. Od dwóch dni jestem chora i siedzę w domu (a są ferie!), męczy mnie temperatura, ból głowy i gardła, a najbardziej katar *pociągnięcie nosem* … Na domiar złego (?) w sobotę najprawdopodobniej jadę z tatą i bratem do Karpacza… a raczej do Miłkowa, małej wioski pod Karpaczem, w której mieszka kuzynka mojej mamy z rodziną… *pociągnięcie nosem* Niedobrze mi się robi na samą myśl, ta wiocha w której nie ma nic oprócz śniegu (zimą) i górki do zjeżdżania (na czymkolwiek). *dwa pociągnięcia* Załamać się można. Ale jak zostanę, czeka mnie drugi tydzień siedzenia w domu… Sama już nie wiem co jest gorsze… *gdzie są do cholery te chusteczki?!* Może powinnam się cieszyć z tego wyjazdu, bo „nie będę się nudzić” (akurat!) ani „kisić się w domu”, jak to określiła mama… Wolałabym jechać gdzieś z chórem, na przykład do Zakopca, ale niestety nie jedziemy nigdzie w tym roku.
Wiem, że ta notka jest nudna, ale jak mam pisać ciekawie, jak nic ciekawego się nie dzieje! Dlaczego jedni mają ciekawe życie, a inni nie?… Kolejna niesprawiedliwość losu… Ale pamiętajmy o tym, że trzeba cieszyć się każdą chwilą, każdym drobiazgiem… ja na chwilę o tym zapomniałam… ale postaram się zawsze pamietać i mam nadzieję, że mój optymizm weźmie górę nad tymi, jakże zresztą banalnymi, problemami… Bo wiem, że dużo ludzi ma o wiele więcej zmartwień…

Zdecydowanie mi się należy. I to nie tylko chwila. Mam dziwne wrażenie, że padam z nóg… chyba naprawdę jestem trochę zmęczona. Brak czasu, zmęczenie fizyczne i umysłowe uniemożliwiły mi pisanie notek… przepraszam. Po dzisiejszym wuefie chyba jutro nie wstanę z łóżka, czuję to w mięśniach (o ile to coś co ja mam, można nazwać mięśniami, w co szczerze wątpię).
Ale nie jest tak źle… właściwie to jest bardzo dobrze. Płyta Enyi, która przez jakieś dwa tygodnie leżała w biblioteczce taty („niechcący” zauważyłam…;)), przed chwilą trafiła w moje ręce. właśnie jej słucham, jest wspaniała. Taki „drobiazg”, a jaką radość może sprawić! Od razu się nastrój poprawia. Zastanawiam się czasem, jak to jest, że mniejsze rzeczy potrafią niekiedy cieszyć bardziej niż te większe. Różnie to bywa. Do tego dochodzą jeszcze dwutygodniowe ferie, i już jest tyle powodów do radości! Właściwie to jest ich dziesiątki każdego dnia, tylko my, zabiegani, nie widzimy tego. Gdybyśmy zauważyli chociaż połowę z tych tysięcy wspaniałych rzeczy, życie byłoby o wiele piękniejsze! Świat stałby się weselszy, aludzie bardzeij pogodni. Gdybyśmy tylko chcieli… naprawdę chcieli…

If you really want to, you can hear
me say
Only if you want to, will you find a way
If you really want to, you can seize
the day
Only if you want to, will you fly away

Enya, Only if

Zastanawiam się czasem, dlaczego wszystko jest takie nudne, dlaczego życie jest takie nudne…? Chciałabym, żeby zdarzyło się coś takiego, co całkowicie odmieniłoby moje życie… i mnie… Chciałabym pewnego pięknego ranka obudzić się na trawie, w cudownym lesie Lothlorien i spędzić tam resztę życia wśród elfów słuchając ich śpiewu połączonego ze śpiewem lasu…
Chciałabym kiedyś wyjść z domu… i zobaczyć że wcale nie stoję na chodniku na brudnym osiedlu, że za mną nie ma szarego bloku mieszkalnego, tylko piękny pałac w bajkowym księstwie Toussaint, a przede mną rozciągają się piękne ogrody z fontannami…
Chciałabym, żeby pewnego letniego dnia obudziła mnie stukaniem w okno śnieżnobiała sowa, przynosząca list, że odtąd jestem uczennicą szkoły magii i czarodziejstwa Hogwart… i żeby następnego dnia nie okazało się że to był tylko piękny sen…
Chciałabym… Ach te marzenia, chyba się trochę rozpędziłam… Zastanawiam się czasem, czy ja przypadkiem nie jestem okropna, wredna i niewdzięczna, bo mam wspaniałych rodziców, którzy martwią się o mnie (czasem nawet za bardzo), (chyba) całkiem dobrze mnie wychowali (czasami zaprzeczam sama sobie…) i (prawie) zawsze kupują mi to co chcę… Wspaniałe babcie i dziadka, którzy mnie rozpuszczają… „Wspaniałego” brata który uprzykrza mi życie (w końcu ktoś musi)… No i wspaniałe koleżanki! Dziękuję Wam za to, że jesteście :*
Czyli nie jest źle, nawet wręcz przeciwnie… Ale chyba każdy może mieć marzenia, nie?…


  • RSS