Zastanawiam się czasem, dlaczego wszystko jest takie nudne, dlaczego życie jest takie nudne…? Chciałabym, żeby zdarzyło się coś takiego, co całkowicie odmieniłoby moje życie… i mnie… Chciałabym pewnego pięknego ranka obudzić się na trawie, w cudownym lesie Lothlorien i spędzić tam resztę życia wśród elfów słuchając ich śpiewu połączonego ze śpiewem lasu…
Chciałabym kiedyś wyjść z domu… i zobaczyć że wcale nie stoję na chodniku na brudnym osiedlu, że za mną nie ma szarego bloku mieszkalnego, tylko piękny pałac w bajkowym księstwie Toussaint, a przede mną rozciągają się piękne ogrody z fontannami…
Chciałabym, żeby pewnego letniego dnia obudziła mnie stukaniem w okno śnieżnobiała sowa, przynosząca list, że odtąd jestem uczennicą szkoły magii i czarodziejstwa Hogwart… i żeby następnego dnia nie okazało się że to był tylko piękny sen…
Chciałabym… Ach te marzenia, chyba się trochę rozpędziłam… Zastanawiam się czasem, czy ja przypadkiem nie jestem okropna, wredna i niewdzięczna, bo mam wspaniałych rodziców, którzy martwią się o mnie (czasem nawet za bardzo), (chyba) całkiem dobrze mnie wychowali (czasami zaprzeczam sama sobie…) i (prawie) zawsze kupują mi to co chcę… Wspaniałe babcie i dziadka, którzy mnie rozpuszczają… „Wspaniałego” brata który uprzykrza mi życie (w końcu ktoś musi)… No i wspaniałe koleżanki! Dziękuję Wam za to, że jesteście :*
Czyli nie jest źle, nawet wręcz przeciwnie… Ale chyba każdy może mieć marzenia, nie?…