Ostatnio rozmyślałam, czym w ogóle jest miłość, przyjaźń… nienawiść… czym są uczucia dla nas, dla ludzi. Te moje przemyślenia zainspirowała notka na blogu Elenyi (w linkach). Autorka bloga napisała: Miłość jest jak światło Gwiazdy Wieczornej, nie jaśnieje, ani nie ciemnieje. Świeci stałym blaskiem, nawet w najgłębszej ciemności. Zastanawiałam się nad prawdziwością tych słów, chociaż nie dokońca się z nimi zgadzam. Doszłam do wniosku, że prawdziwa miłość nie jest ciągle taka sama. Ciągle wzrasta i rozwija się jak drzewo, by później zestarzeć się i zwiędnąć lub zostać ściętą, zniszczoną przez dwoje ludzi, którzy się pokłócili, którzy chcą zapomnieć, przez inne osoby, które chcą zniszczyć miłość tych dwojga. Może tak być, że uczucie to tylko pozornie uschnie, ludzie umrą a ono będzie trwało, jak dusza drzewa błąkająca się po świecie w bajkach… i w wyobraźni. Czuje się czasem miłość wokół, unoszącą się w powietrzu, ogarniającą serca i umysły. Tak samo jest z przyjaźnią, tak samo może być z nienawiścią. Uczucia rosną, dojrzewają jak rośliny, pogłębiają się z czasem jak ich korzenie. Ale, tak samo jak rośliny, muszą być pielęgnowane, musimy o nie dbać i nie możemy dopuścić, by zwiędły i umarły…