elven-world blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 4.2005

Mam przed oczami ten obraz… tak wyraźnie, jakbym naprawdę go widziała, jakby naprawdę istniał. Ale przecież istnieje. W moich marzeniach…
Siedzę sobie w lesie, nad stawem… ale to nie jest zwyczajny las, to miejsce, w którym można zobaczyć swoje marzenia. Można je zobaczyć z bliska, prawie dotknąć… Gdzieś w oddali słychać pieśń ptaków, tak piękny, że można nazwać go czystą muzyką, bez jednej fałszywej nuty… może to czyjeś marzenie tak śpiewa? Drzewa kołyszą się i szumią cichutko, cichuteńko, co brzmi jak rozmowy z zaświatów… Patrze na obłoczki przesuwające się powoli po błękitnym niebie, tak idealnie błękitnym, że nie może być prawdziwe. Tam, pod samymi chmurami, szybują na ptasich skrzyłach moje marzenia, widoczne, lecz nieosiągalne. Zniżają się powoli nad las, widzę je coraz wyraźniej, wielkie pragnienia i te małe zachcianki, wszystkie wirują w powietrzu nad moją głową. Przedzierają się przez korony drzew… jedno usiadło na niskiej gałęzi, zaledwie kilka krokow ode mnie. Może zdążę je choć dotknąć?… Podbiegam do drzewa, lecz ono już zniknęło, jakby rozpłynęło się w powietrzu. To na nic, szepcze drzewo szlestem tysięcy liści, na nic tak gonitwa za marzeniami… Nigdy ich nie dogonisz, nie złapiesz ich, śpiewa ptak ukryty gdzieś w zieleni, zawsze będą daleko, wysoko nad tobą… Jedne umrą śmiercią naturalną, inne zostaną na zawsze, z czasem wyklują się nowe… Ale nie spełnią się, bo spełnione marzenia to już nie marzenia. W tym ich urok…

Ciszę przerywa cichy szum skrzydeł. Odleciały… Na zawsze.

Życie to cud. (Szczególnie jak się odrabia lekcje do 12 w nocy…) Nie uważacie?
*Ettariel przyszła, żeby się pokazać, żebyście nie myśleli, że Ettariel nie żyje*
Uaaaa… *ziewa*
Dobranoc.

Przychodzi
na czarnych skrzydłach nocy
niesie za sobą
lodowaty podmuch.

Usłyszysz ciche kroki
wokół ciemność
i cisza
nieznośnie dzwoniąca ci w uszach.
Poczujesz zimny dreszcz-
to znaczy, że ona jest blisko
za blisko…
Przyszła już po ciebie.

Kładzie biały palec
na twoich ustach
chłodną dłonią
zamyka puste oczy.
Dotyk zimnych warg
na twoim czole-
składa śmiertelny pocałunek.

Dobranoc…

Miękko zapadasz się w mrok.
Już nie zobaczysz wschodzącego słońca
nie obudzi cię śpiew skowronka
nie usłyszy świat twego głosu.
Ziemia nie wypije twych łez
lecz zabierze cię na zawsze
w swe ramiona.

Zasypiasz na wieki
snem bez marzeń.

Dobranoc…

To wiersz, który napisałam ostatnio… Byłam taka przygnębiona. Pasuje chyba do ogólnego nastroju…

I jeszcze jedno… Dzisiaj wyjeżdżam do Rzymu, na pogrzeb Papieża. Później mam szlaban na komputer na czas nieokreślony… znaczy się do poprawienia ocen z chemii:/
Tak więc żegnam na dłuższy czas.

„Musicie być mocni mocą miłości, która jest potężniejsza niż śmierć…”

Jakie kruche jest ludzkie życie… Papież umarł mimo modlitw setek milionów ludzi. Co w takim razie jest w stanie zatrzymać przy życiu zwykłego szarego człowieka? Chyba tylko cud…


  • RSS