elven-world blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2005

11 komentarzy

Rodzice z bratem wyjechali nad morze… A ja siedzę tu sama i mam się uczyć na egzamin FCE. A na dodatek mam gwałtowny i niespodziewany odpływ weny do wszystkiego… także do nauki. Koniec roku szkolnego, trzeba „powyciągać” stopnie… a mi nic się nie chce. Gratulacje, Zuziu. Boska jesteś:/ Przy życiu trzyma mnie jeszcze tylko fakt, że za miesiąc wakacje… Nigdy nie byłam jeszcze tak zmeczona szkołą. Mało tego, ja jestem zmęczona własnym lenistwem. A to już jest szczyt lenistwa…

Przedstawiam wam moją pierwszą, oprócz bloga, stronę internetową: FANLISTING Ciri z Sagi o Wiedźminie. Kto czytał i lubi tą postać, to zapisywać się, ale już:) Bo na razie tylko ja jestem… ale trudno się dziwić, w końcu przed chwilą wrzuciłam stronkę na serwer;) No i nie ma tam jeszcze zbyt wiele, ale może pojawi się z czasem trochę rzeczy…

Siedzę sobie od rana w domu, przeziębiona. Śpię. Lenię się. Siedzę na necie. I myślę… O różnych rzeczach. O tym, jak często patrzeę gdzieś wysoko, w niebo, szukając szczęścia, a ono jest tuż pod moimi nogami. I żeby je znaleźć, trzeba się schylić, czasem z lupą, bo szczęście chowa się najczęściej w rzeczach pozornie małych. Pozornie bez znaczenia. Ale tylko pozornie… Bo życie jest mozaiką chwil, tych maleńkich chwil, które często tak trudno zobaczyć. Chwil radosnych i tych mniej wesołych… które skaładają się na szczęście. Prawdziwe szczęście. Tylko co z nim teraz zrobić? Cieszyć się, śmiać się, tańczyć, może płakać z radości? A może… może podziękować za to Bogu? Bo w końcu jest za co.
Siedzę przeziębiona w domu. Śpię. Lenię się. I myślę. O wszystkim.

Myślałam ostatnio, czym jest dla nas, dla ludzi, upływ czasu… Jest odwieczną zagadką. Jest tym, który leczy rany duszy, zadaje ból, jest wiatrem, który zasypuje piaskiem wspomnienia… Przynosi radość, smutek i cierpienie, śmiech i łzy. Jest tym, który śpiewa nam kołysankę do wiecznego snu, a potem zabija i pochowuje w grobie ludzkiej niepamięci. Płynie szybko jak nurt rzeki, porywa nas w ten prąd, czasem wbrew woli, bo chcielibyśmy zatrzymać niektóre chwile, tak bardzo pragniemy by trwały wiecznie… A nurt czasu nieubłaganie niesie nas do morza… Dlaczego? Dlaczego nie możemy się cofnąć, zatrzymać choć na chwilę?…

Czas to upływające chwile, ziarenka pisaku przesypujące się w klepsydrze. Czas to momenty i zdarzenia, którymi tak chętnie próbujemy go mierzyć. Czas nie ma początku ani końca.

W każdym momencie, w każdej chwili, w każdym zdarzeniu kryją się przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. W każdej chwili kryje się wieczność. Każde odejście jest zarazem powrotem, każde pożegnanie powitaniem, każdy powrót rozstaniem. Wszystko jest jednocześnie początkiem i końcem.
/Andrzej Sapkowski, Pani Jeziora/

Te cytaty bardzo mi się spodobały, w pewien sposób do mnie „trafiły”. Czas nie ma początku, nie ma też końca. On jest wieczny, trwa, ciągle trwa.
W każdej chwili kryje się wieczność… To tak jak z przeznaczeniem, każda chwila, każde zdarzenie jest skutkiem przeszłości i ma wpływ na przyszłość… Zawsze coś się kończy i jednocześnie coś się zaczyna. Zawsze…

I jeszcze jeden cytat, też z Sapkowskiego, który zapamiętałam: Wieczność to archipelag chwil. Jest w tym tyle prawdy… Wieczność, czas nie składa się z długich godzin, dni i lat, ale z chwil, tych smutnych i radosnych, tych, które zapamiętujemy na całe życie, które zapisujemy na duszy i przechowujemy w sercu.


  • RSS