Siedzę sobie od rana w domu, przeziębiona. Śpię. Lenię się. Siedzę na necie. I myślę… O różnych rzeczach. O tym, jak często patrzeę gdzieś wysoko, w niebo, szukając szczęścia, a ono jest tuż pod moimi nogami. I żeby je znaleźć, trzeba się schylić, czasem z lupą, bo szczęście chowa się najczęściej w rzeczach pozornie małych. Pozornie bez znaczenia. Ale tylko pozornie… Bo życie jest mozaiką chwil, tych maleńkich chwil, które często tak trudno zobaczyć. Chwil radosnych i tych mniej wesołych… które skaładają się na szczęście. Prawdziwe szczęście. Tylko co z nim teraz zrobić? Cieszyć się, śmiać się, tańczyć, może płakać z radości? A może… może podziękować za to Bogu? Bo w końcu jest za co.
Siedzę przeziębiona w domu. Śpię. Lenię się. I myślę. O wszystkim.