Nowa notka o niczym. Kolejna notka o niczym. Ale poczułam, że muszę coś napisać, w końcu nie pisałam od ponad miesiąca. Dziś był pierwszy dzień w szkole. W liceum. Bo w sobotę wróciliśmy z obozu integracyjnego. Cóż, chyba nie będę się rozpisywać na ten temat. Szkoła jak szkoła, żadna nie jest idealna albo totalnie beznadziejna. Chociaż myślę, że moje nowe liceum oceniam bardziej na plus niż na minus. No, nie takie zupełnie nowe, bo chodziłam tam do gimnazjum, ale to jednak całkiem co innego. Prawie całkiem. Atmosfera wydaje mi się lepsza i chciałabym, naprawdę bardzo bym chciała, żeby to nie były tylko pozory…
I niech mi będzie wolno wyrazić na koniec wielką nadzieję, że sobie poradzę. Że nie będzie harówki od rana do nocy. I stresu. I że nie będę musiała wypisywać się z chóru.
Amen. Skończyłam.