elven-world blog

Twój nowy blog

Wpisy w kategorii: Bez kategorii

Wymalowany pospiesznie
gdzieś na dnie duszy
leży zakurzony.
Wyszyty złotą nitką
w czerni nieboskłonu
do połowy wypruty…
Schował się w nutach życia
- pauza ósemkowa.
Sięgnij do szuflady
na samo dno beznadziei
Może tobie będzie dane
odnaleźć
Uśmiech.

W ponurym nastroju… Ten wiersz, napisany przeze mnie parę dni temu, nie poprawił mi humoru. Chociaż jest swojego rodzaju pocieszeniem, że nie zawsze będzie źle… Ech, to chyba przez tą pogodę *trzęsie się z zimna*

Nowa notka o niczym. Kolejna notka o niczym. Ale poczułam, że muszę coś napisać, w końcu nie pisałam od ponad miesiąca. Dziś był pierwszy dzień w szkole. W liceum. Bo w sobotę wróciliśmy z obozu integracyjnego. Cóż, chyba nie będę się rozpisywać na ten temat. Szkoła jak szkoła, żadna nie jest idealna albo totalnie beznadziejna. Chociaż myślę, że moje nowe liceum oceniam bardziej na plus niż na minus. No, nie takie zupełnie nowe, bo chodziłam tam do gimnazjum, ale to jednak całkiem co innego. Prawie całkiem. Atmosfera wydaje mi się lepsza i chciałabym, naprawdę bardzo bym chciała, żeby to nie były tylko pozory…
I niech mi będzie wolno wyrazić na koniec wielką nadzieję, że sobie poradzę. Że nie będzie harówki od rana do nocy. I stresu. I że nie będę musiała wypisywać się z chóru.
Amen. Skończyłam.

5 komentarzy

Beznadziejna jestem. Zamiast korzystać z pięknej pogody na dworze, albo chociaż poczytać jakąś książkę, ja marnuję czas przed komputerem. Zastanawiając się, co mam tu napisać. I co? Klepię po tej klawiaturze bez sensu i zastanawiam się, czy jest sens coś pisać. Cholera. Są wakacje, a ja boję się jak będzie w nowej szkole. Naprawdę się boję. Bo w gimnazjum nie było za dobrze… a ja byłam wtedy tak optymistycznie nastawiona. Ech, ironia życia. Chętnie bym jeszcze siedziała w Londynie, chociaż tam jest teraz niebezpiecznie. A tak było super na tym obozie… Fajni ludzie. Opiekuni. Atmosfera. I w ogóle. Tak polubiłam to miasto. Cholera. Teraz to najlepiej siedzieć w domu i nigdzie za granicę się nie ruszać. Nie rozumiem tego, i nigdy nie zrozumiem, dlaczego niektórzy ludzie tak uwielbiają niszczyć? Niszczyć innych ludzi. Niszczyć ich szczęście. Niszczyć spokój. Niszczyć… to, co dla innych ma dużą wartość. Nie. Nigdy tego nie zrozumiem.

Był chłodny, deszczowy dzień, kiedy otworzyła oczy. Wszystko było szare i ciemne, a w niewielkim pokoju było ciemno jak w więzieniu. Nikogo nie było w domu, nie licząc tej, która przed chwilą łaskawie raczyła się obudzić i jej młodszego brata, który spał jak zabity. Usiadła na łóżku, przecierając oczy i przeciągnęła się. Jeszcze nie zdawała sobie z tego sprawy, ale był to kolejny dzień, w który po cichutku, na paluszkach, wkradała sie nuda. A może wiedziała, tylko była tak przyzwyczajona, że nawet tego nie zauważyła? Kto ją tam wie… W końcu, po dogłębnym przemyśleniu sprawy, powoli wygrzebała się z pościeli. Wspomnijmy, że była już dziesiąta, najwyzszy czas na wstanie… Tak więc Ettariel zwlekła się z łóżka, ziewając i zastanawiając się, co przyniesie dzień. A przyniósł nudę. Nie bedę was juz zadręczać rzeczami, które robiła od dziesiatej do chwili obecnej, napomnknę tylko, że wzięła się sumiennie do pisania notki na blogu. A co napłodziła, macie zaszczyt czytać właśnie w tej chwili (a gdzie fanfary?!).
Ettari wspomni jeszcze łaskawie, że jesli kolejna notka nie pojawi się do niedzieli, to nie spodziewajcie się jej przez następne 10 dni, do 20/21 lipca, bo wyjezdżam na obóz językowy do Londynu. A potem, jak wróce, to sie zobaczy, może coś naskrobię.
I jeszcze jedno. Jak komuś się nudzi tak samo jak mi, a lubi fantastykę, miłych ludzi, książki, muzykę i pogadać na różne tematy, to zapraszam na Forum Verden (na którym jestem moderatorem). Może się spodoba? Nic nie zaszkodzi wejść i zobaczyć:)
Namarie!

Chciałam…
Tak bardzo chciałam…
kupić uśmiech za duże pieniądze
chodziłam po świecie
ale nikt nie sprzedał mi uśmiechu

Chciałam…
Tak bardzo chciałam…
zyskać choć cząstkę ludzkiej duszy
kopałam w ziemi tysiące metrów
ale to za mało by odnaleźć siebie

Chciałam…
Tak bardzo chciałam…
usłyszeć to jedno słowo
wyszłam na ulicę
ale wśród milionów dźwięków była głucha cisza

Chciałam…
Tak bardzo chciałam…
choć na chwilę stać się człowiekiem
zraniłam, zabiłam
i świat stanął otworem
-przed pustką

Czy to grzech być człowiekiem?
Znów pragnę stać się sobą…

Bujam we własnych marzeniach… I zastanawiam się czasami… czy jest sens? czy one są realne? czy one… czy one kiedyś się spełnią? A potem zostanie pustka. Tylko pustka.

Kiedy dzisiaj dźwięk budzika wyrwał mnie ze stanu błoegiej nieświadomości, moją pierwszą myślą było „O, nie…”. Trudno się dziwić, skoro była 6.40 rano. Jakby tego było mało, czekał mnie jeszcze egzamin FCE. To chyba wystarczający powód, żeby nie być optymistycznie nastawionym do życia, prawda? Zwlokłam się wreszcie z łóżka o siodmej, zmęczona, zestresowana i lekko wkurzona… nie pytajcie dlaczego, bo nie wiem. Czyli ogólnie w nienajlepszym nastroju. Teraz jednak, po egazminie, czuję się zdecydowanie lepiej, w końcu odwaliłam już swoją robotę. Średnia 5.06, FCE zdany (z jakim rezultatem, to się okaże, nie wątpię jednak, że zdałam). Teraz można już leżeć do góry brzuchem, bo ten tydzień w szkole to dla pozoru, lekcji i tak nie będzie. Bosko. Nic tylko skakać i tańczyć z radości. Wszystkim, których lubię, życzę tego samego. A tym, do których raczej nie żywię sympatii, czegoś wręcz przeciwnego. Ach ta dzisiejsza młodzież… tak cholernie wredna… Ale cóż, taka już moja natura. Nie zbieram łez, rozrzuconych przez ludzi na chodniku. Za to często te łzy depczę…

???

1 komentarz

„Człowiek wyszeptał:
- Boże, przemów do mnie !
I oto słowik zaśpiewał.
Ale człowiek tego nie usłyszał, więc krzyknął:
- Boże, przemów do mnie !
I oto błyskawica przeszyła niebo… Ale człowiek tego nie dostrzegł, rzekł:
- Boże, pozwól mi się zobaczyć.
I oto gwiazda zamigotała jaśniej. Ale człowiek jej nie zauważył, więc zawołał:
- Boże, uczyń cud !
I oto urodziło się dziecko. Ale człowiek tego nie spostrzegł.
Płacząc w rozpaczy, powiedział:
- Dotknij mnie, Boże, niech wiem, że jesteś tu.
Bóg schylił się więc i dotknął człowieka. Ale człowiek strzepnął motyla ze swego ramienia i poszedł dalej.”

11 komentarzy

Rodzice z bratem wyjechali nad morze… A ja siedzę tu sama i mam się uczyć na egzamin FCE. A na dodatek mam gwałtowny i niespodziewany odpływ weny do wszystkiego… także do nauki. Koniec roku szkolnego, trzeba „powyciągać” stopnie… a mi nic się nie chce. Gratulacje, Zuziu. Boska jesteś:/ Przy życiu trzyma mnie jeszcze tylko fakt, że za miesiąc wakacje… Nigdy nie byłam jeszcze tak zmeczona szkołą. Mało tego, ja jestem zmęczona własnym lenistwem. A to już jest szczyt lenistwa…

Przedstawiam wam moją pierwszą, oprócz bloga, stronę internetową: FANLISTING Ciri z Sagi o Wiedźminie. Kto czytał i lubi tą postać, to zapisywać się, ale już:) Bo na razie tylko ja jestem… ale trudno się dziwić, w końcu przed chwilą wrzuciłam stronkę na serwer;) No i nie ma tam jeszcze zbyt wiele, ale może pojawi się z czasem trochę rzeczy…

Siedzę sobie od rana w domu, przeziębiona. Śpię. Lenię się. Siedzę na necie. I myślę… O różnych rzeczach. O tym, jak często patrzeę gdzieś wysoko, w niebo, szukając szczęścia, a ono jest tuż pod moimi nogami. I żeby je znaleźć, trzeba się schylić, czasem z lupą, bo szczęście chowa się najczęściej w rzeczach pozornie małych. Pozornie bez znaczenia. Ale tylko pozornie… Bo życie jest mozaiką chwil, tych maleńkich chwil, które często tak trudno zobaczyć. Chwil radosnych i tych mniej wesołych… które skaładają się na szczęście. Prawdziwe szczęście. Tylko co z nim teraz zrobić? Cieszyć się, śmiać się, tańczyć, może płakać z radości? A może… może podziękować za to Bogu? Bo w końcu jest za co.
Siedzę przeziębiona w domu. Śpię. Lenię się. I myślę. O wszystkim.


  • RSS