elven-world blog

Twój nowy blog

…że nie miałam kiedy napisać tej notki. Ale w końcu piszę. Ledwo skończył się pierwszy tydzień szkoły, a ja już padam z nóg! Ledwo to piszę, a myśleć to już w ogóle nie mogę. Wszystko przez ten jutrzejszy konkurs matematyczny, codziennie muszę robić zadania. Dzisiaj na matmie, która była drugą lekcją, byłam strasznie zmęczona i przysypiałam trochę. Jak facetka to zobaczyła, to prawie na mnie nakrzyczała, że „wyglądam okropnie” i natychmiast mam iść do domu i się wyspać, bo nie będę mogła myśleć na konkursie. No więc poszłam. Od dziesiątej siedzę w domu. Miałam dziś sporo czasu na różnego rodzaju rozmyślania. I ogólnie w czasie ferii zastanawiałam się nad wieloma rzeczami… Jak to jest, że potrafimy czasem strasznie dokuczyć innym, usprawiedliwiając się zwykle tym, że „on jest głupi”, „ona jest strasznie nudna”, „przecież nikt jej nie lubi, to ja też nie”. Ale jak ktoś nam dokucza, to oczywiście to jest niesprawiedliwe. Ostatnio częściej przypominam to sobie, zanim powiem komuś coś złośliwego… Zastanawiam się, czy sama chciałabym coś takiego usłyszeć. Bo dobrze wiem jak to jest, kiedy inni ci dokuczają. Czasami nawet chce się płakać. I zrozumiałam, że to może zamienić się w powolne zabijanie takiej osoby (może to trochę za mocne słowo…), może wpaść w depresję i nawet popełnić samobójstwo. Czytałam kiedyś w gazecie o gimnazjaliście, którego kocili i to kocenie zamieniło się w znęcanie się nad nim, aż w końcu chłopak się powiesił. To są rzadkie przypadki, ale pamiętajmy o tym, ugryźmy się w język, zanim zaczniemy dokuczać słabszym. Myślę, że lepiej takiej nielubianej osobie powiedzieć coś miłego, chociaż mi też przychodzi to z wielkim trudem… Ale to naprawdę nie jest wielki wysiłek… Wystarczy pomyśleć sobie Czy chciałabym być na miejscu takiej osoby? Na pewno nie…

Oto słowa mojej ulubionej piosenki, May It Be Enyi

May it be an evening star
Shines down upon you
May it be when darkness falls
Your heart will be true
You walk a lonely road
Oh! How far you are from home

Mornie utúlië (darkness has come)
Believe and you will find your way
Mornie alantië (darkness has fallen)
A promise lives within you now

May it be the shadows call
Will fly away
May it be you journey on
To light the day
When the night is overcome
You may rise to find the sun

Mornie utúlië (darkness has come)
Believe and you will find your way
Mornie alantië (darkness has fallen)
A promise lives within you now

A promise lives within you now

Żegnam was teraz na 5 dni – jutro wyjeżdżam z tatą i bratem do Karpacza. Niestety. Wracam w czwartek wieczorem.
A teraz proszę o uwagę wszystkie osoby z chóru DDD odwiedzające tego bloga: powstało forum naszego chórku (TUTAJ) więc wchodzić i rejestrować się, ale już! ;D
Pozdrawiam wszystkich czytających (a tym bardziej komentujących;) ) moje notki. Namarie!

A więc dodaję nową notkę… Naprawdę nie wiem, oczym pisać, po prostu nie mam o czym. Od dwóch dni jestem chora i siedzę w domu (a są ferie!), męczy mnie temperatura, ból głowy i gardła, a najbardziej katar *pociągnięcie nosem* … Na domiar złego (?) w sobotę najprawdopodobniej jadę z tatą i bratem do Karpacza… a raczej do Miłkowa, małej wioski pod Karpaczem, w której mieszka kuzynka mojej mamy z rodziną… *pociągnięcie nosem* Niedobrze mi się robi na samą myśl, ta wiocha w której nie ma nic oprócz śniegu (zimą) i górki do zjeżdżania (na czymkolwiek). *dwa pociągnięcia* Załamać się można. Ale jak zostanę, czeka mnie drugi tydzień siedzenia w domu… Sama już nie wiem co jest gorsze… *gdzie są do cholery te chusteczki?!* Może powinnam się cieszyć z tego wyjazdu, bo „nie będę się nudzić” (akurat!) ani „kisić się w domu”, jak to określiła mama… Wolałabym jechać gdzieś z chórem, na przykład do Zakopca, ale niestety nie jedziemy nigdzie w tym roku.
Wiem, że ta notka jest nudna, ale jak mam pisać ciekawie, jak nic ciekawego się nie dzieje! Dlaczego jedni mają ciekawe życie, a inni nie?… Kolejna niesprawiedliwość losu… Ale pamiętajmy o tym, że trzeba cieszyć się każdą chwilą, każdym drobiazgiem… ja na chwilę o tym zapomniałam… ale postaram się zawsze pamietać i mam nadzieję, że mój optymizm weźmie górę nad tymi, jakże zresztą banalnymi, problemami… Bo wiem, że dużo ludzi ma o wiele więcej zmartwień…

Zdecydowanie mi się należy. I to nie tylko chwila. Mam dziwne wrażenie, że padam z nóg… chyba naprawdę jestem trochę zmęczona. Brak czasu, zmęczenie fizyczne i umysłowe uniemożliwiły mi pisanie notek… przepraszam. Po dzisiejszym wuefie chyba jutro nie wstanę z łóżka, czuję to w mięśniach (o ile to coś co ja mam, można nazwać mięśniami, w co szczerze wątpię).
Ale nie jest tak źle… właściwie to jest bardzo dobrze. Płyta Enyi, która przez jakieś dwa tygodnie leżała w biblioteczce taty („niechcący” zauważyłam…;)), przed chwilą trafiła w moje ręce. właśnie jej słucham, jest wspaniała. Taki „drobiazg”, a jaką radość może sprawić! Od razu się nastrój poprawia. Zastanawiam się czasem, jak to jest, że mniejsze rzeczy potrafią niekiedy cieszyć bardziej niż te większe. Różnie to bywa. Do tego dochodzą jeszcze dwutygodniowe ferie, i już jest tyle powodów do radości! Właściwie to jest ich dziesiątki każdego dnia, tylko my, zabiegani, nie widzimy tego. Gdybyśmy zauważyli chociaż połowę z tych tysięcy wspaniałych rzeczy, życie byłoby o wiele piękniejsze! Świat stałby się weselszy, aludzie bardzeij pogodni. Gdybyśmy tylko chcieli… naprawdę chcieli…

If you really want to, you can hear
me say
Only if you want to, will you find a way
If you really want to, you can seize
the day
Only if you want to, will you fly away

Enya, Only if

Zastanawiam się czasem, dlaczego wszystko jest takie nudne, dlaczego życie jest takie nudne…? Chciałabym, żeby zdarzyło się coś takiego, co całkowicie odmieniłoby moje życie… i mnie… Chciałabym pewnego pięknego ranka obudzić się na trawie, w cudownym lesie Lothlorien i spędzić tam resztę życia wśród elfów słuchając ich śpiewu połączonego ze śpiewem lasu…
Chciałabym kiedyś wyjść z domu… i zobaczyć że wcale nie stoję na chodniku na brudnym osiedlu, że za mną nie ma szarego bloku mieszkalnego, tylko piękny pałac w bajkowym księstwie Toussaint, a przede mną rozciągają się piękne ogrody z fontannami…
Chciałabym, żeby pewnego letniego dnia obudziła mnie stukaniem w okno śnieżnobiała sowa, przynosząca list, że odtąd jestem uczennicą szkoły magii i czarodziejstwa Hogwart… i żeby następnego dnia nie okazało się że to był tylko piękny sen…
Chciałabym… Ach te marzenia, chyba się trochę rozpędziłam… Zastanawiam się czasem, czy ja przypadkiem nie jestem okropna, wredna i niewdzięczna, bo mam wspaniałych rodziców, którzy martwią się o mnie (czasem nawet za bardzo), (chyba) całkiem dobrze mnie wychowali (czasami zaprzeczam sama sobie…) i (prawie) zawsze kupują mi to co chcę… Wspaniałe babcie i dziadka, którzy mnie rozpuszczają… „Wspaniałego” brata który uprzykrza mi życie (w końcu ktoś musi)… No i wspaniałe koleżanki! Dziękuję Wam za to, że jesteście :*
Czyli nie jest źle, nawet wręcz przeciwnie… Ale chyba każdy może mieć marzenia, nie?…

Witam…

5 komentarzy

…wszystkich tajemniczych wędrowców którzy przypadkiem (a może nie? nic nie dzieje się przypadkiem…) trafili do elfiego świata. Jestem Ancalime (prawdziwego imienia na razie nie powiem) i będę tutaj pisać swoje przemyślenia, może coś o sobie, o swoim życiu… a może też wiersze. Nie jestem taka całkiem zielona, miałam już dwa blogi, ale oba po kolei mi się znudziły.
Jeśli chcecie coś o mnie wiedzieć, to mam 15 lat, najbardziej lubię czytać (szczególnie Tolkiena i od niedawna Sapkowskiego) i słuchać muzyki (Evanescence, Avril Lavigne i… hmmm… większość piosenek które lecą w Radiu zet :D). Mam nadzieję, że ten blog nie znudzi mi się tak szybko jak poprzednie. Pozdrawiam wszystkich przybyszów i zachęcam do zostania na dłużej… Namarie.

Edit: Tak dla wiadomości to w poprzednim netowym „wcieleniu” wędrowałam po sieci jako Ailinel, może ktoś kojarzy? ;)


  • RSS